Wczytywanie ...

Jak długa powinna być książka?

Długość książki to bardzo ważne zagadnienie, które niejednokrotnie może zadecydować o możliwości jej publikacji.

Przyznaję, że nadanie powieści pożądanej objętości zazwyczaj stanowi dla mnie wyzwanie, ponieważ należę do twórców, którym ciężko dobić w utworze do 50/55 tys. słów. Tymczasem na rynku preferowane są utwory dłuższe, nierzadko prawdziwe literackie cegły 😉

Byle nie za krótko!

Wiele wydawnictw zastrzega sobie, że nie przyjmuje maszynopisów krótszych niż 9 arkuszy wydawniczych, czyli 360 tys. znaków ze spacjami (1 arkusz wydawniczy to 40 000 znaków z.s.).

Kiedyś wysłałam do pewnego wydawnictwa książkę liczącą niespełna 300 tys. znaków / ok. 44 tys. słów i otrzymałam informację następującej treści:

„(…) mamy obawy, że książka o tak małej objętości zginie na półkach księgarskich. Jak Pani być może wie, książki, które leżą na stołach, nie znalazły się tam przypadkowo. Wydawcy opłacili tzw. promocję, co robi się zwykle w przypadku tzw. pewniaków. Książki debiutantów lub mniej znanych autorów trafiają na odpowiednie półki i stoją pionowo, grzbietami do czytelnika. Na wąskim grzbiecie nie da się wpisać tytułu czy nazwiska autora, więc książka postoi sobie anonimowo i wraca znowu do wydawcy. To sprawia, że i wydawcy, i księgarze unikają cienkich książek.”

Ostatecznie wydawnictwo wyraziło zainteresowanie książką, pod warunkiem, że zwiększę objętość tekstu do 170-180 stron znormalizowanego maszynopisu, czyli do ok. 375 tys. znaków ze spacjami / 56 tys. słów.

Takie mamy czasy

Co ciekawe preferowana długość utworów literackich zmieniała się wraz z upływem lat. Obecnie optymalna objętość powieści jest znacznie większa niż jeszcze kilkadziesiąt, czy tym bardziej sto lat temu, kiedy to standardowe maszynopisy liczyły sobie „zaledwie” 30-40 tys. słów. Były to jednak czasy powieści w odcinkach, drukowanych w gazetach.

Kilka lat temu The Guardian przeprowadził badanie, z którego wynika, że statystyczna książka z 2014 roku jest grubsza o 25% od powieści z 1999 roku. Czytelnicy ewidentnie coraz chętniej sięgają po cegły, ignorując cieńsze tytuły.

“Rzeczywiście, patrząc na statystyki sprzedaży i listy bestsellerów można zauważyć, że dominują na nich opasłe serie wydawnicze. Ken Follet i jego cykl Stulecie, George R. R Martin i Pieśń Lodu i Ognia czy nasi rodzimi Katarzyna Bonda i Jarosław Grzędowicz nie należą do autorów, którzy lubią się streszczać, a czytelnikom zdaje się to wcale nie przeszkadzać.” 

fragment artykułu z serwisu Lubimy czytać

Dlaczego tak się dzieje?

Hipotez jest kilka. Jedni wiążą to zjawisko z popularyzacją ebooków, inni dopatrują się w tym ucieczki od szybkiej i skrótowej rzeczywistości medialnej obecnych czasów. Poza tym niewątpliwie wydawcy mogą zarobić więcej na grubej książce niż na cienkiej (koszty produkcji nie wzrastają znacząco, natomiast cena już tak).

Z tego też powodu pojawiła się wśród niektórych wydawców praktyka „pomowania” książek, o której Rafał Kosik wspominał jakiś czas temu. Być może mieliście w rękach takie sztucznie powiększone tytuły, mi trafił się niejeden 😉

“Słowo pisane jest najdroższym elementem książki beletrystycznej i najtrudniej je „wyprodukować”. A skoro jest najdroższym składnikiem produktu, jak pomidory w ketchupie, jak mięso w parówkach, jak alkohol w zimowym spryskiwaczu do szyb, to naturalnym działaniem rynkowym będzie próba zastąpienia droższego składnika tańszym. W przypadku książek proces ten w swej naturze niewiele różni się od procesów używanych przy produkcji kiepskich wędlin, dlatego nazwałem go pompowaniem.”

– Rafał Kosik

Pogłębioną analizę tematu coraz grubszych książek znalazłam w fajnym artykule w serwisie Świat Czytników.

Ile słów powinna mieć książka, ile opowiadanie?

W przypadku debiutu, zbyt obszerny tekst również nie jest mile widziany, podobnie jak bardzo krótki maszynopis.

Poniżej przedstawię przedziały objętościowe dla opowiadań i powieści, które są wynikiem moich obserwacji i własnych doświadczeń:

opowiadanie

  • minimum 20 tys. znaków;
  • optymalnie ok. 40 tys. znaków;
  • maksymalna granica opowiadania to jakieś 60/80 tys. znaków (choć to ostatecznie zależy od redakcji).

powieść

  • minimalna objętość rozpoczyna się od ok. 200-280 tys. znaków i więcej, ale przyzwoicie byłoby napisać minimum 350/360 tys. znaków (standard listopadowego wyzwania NaNoWriMo, a którym celem jest napisanie książki o objętości 50 tys. słów w ciągu miesiąca);
  • optymalna objętość powieści to ok. 560 tys. znaków do ok. 700 tys. znaków (źródło), ale myślę, że całkiem OK są również objętości od 440 tys. znaków (czyli 11 arkuszy wydawniczych). Poza tym wiele zależy od gatunku. O ile w fantastyce mile są widziane obszerne manuskrypty, o tyle w przypadku innych gatunków, np. obyczaju, czy romansu lepiej się zanadto nie rozpędzać 😉
  • objętości powyżej 700 tys. znaków to już konkretne cegły, raczej nie polecane w przypadku debiutów.
Objętości znanych dzieł literackich

Jako ciekawostkę zachęcam do rzucenia okiem na zestawienie objętości znanych książek, jakie znalazłam na portalu Granice.pl.

Według niego, statystyczna książka ma objętość ok. 65 tys. słów (ok. 435 tys. znaków).

Jak przeliczać znaki na słowa i na strony?

Na podstawie własnych tekstów, opracowałam prosty przelicznik, który przedstawia się następująco:

1 tysiąc słów = ok. 6715 znaków = ok. 3,2 str. A4 (znormalizowanego maszynopisu)

Mocno uśredniając/upraszczając:

1 tysiąc słów = ok. 7 tys. znaków = ok. 3 strony A4 (znormalizowanego maszynopisu)

Jak to wszystko wyjdzie w druku?

To, ile książka będzie ostatecznie liczyć stron po wydrukowaniu, zależy przede wszystkim od składu i łamania.

Dla przykładu – mój „Kąkol” w finalnej wersji liczy sobie 377 141 znaków ze spacjami / 56 160 słów / 180 stron znormalizowanego maszynopisu, co się przełożyło na 240 stron w druku (książka ma wymiary 14,8 cm x 21 cm i grubość grzbietu 1,3 cm).

2 komentarzy do “Jak długa powinna być książka?

Dodaj komentarz