Wczytywanie ...

Dlaczego wena jest przereklamowana?

Wielu początkujących pisarzy uzależnia swoją twórczość od weny. Niestety z natchnieniem tak już bywa, że raz jest, a innym razem go nie ma. W praktyce często wygląda to tak, że osoba zapala się do jakiegoś pomysłu i pisze w porywie inspiracji kilkadziesiąt tysięcy znaków, po czym przychodzą jakieś stresy, obowiązki, brakuje wolnego czasu i przestrzeni na pisanie… Wena się ulatnia i pisarz porzuca swój projekt, po pierwsze dlatego, że nie ma już czasu i energii na pisanie po kilka godzin dziennie, jak na początku, a po drugie, ponieważ stracił zapał, natchnienie…

O ile więc pisarze mają różne strategie pracy nad tekstem (jedyni robią plany fabuły, inni piszą spontanicznie), o tyle zgadzają się w jednym – najważniejsza jest rutyna. Jeśli rutyny brakuje, to niestety brakuje też profesjonalizmu. Jest takie powiedzenie, że wena istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy. I ja się z tym całkowicie zgadzam.

Najlepiej więc stworzyć sobie taką rutynę pisarską, ponieważ jeśli wykształcimy szereg zachowań, które będą nas osadzać w pewnym schemacie, wówczas na drodze nawykowej łatwiej nam będzie regularnie pisać, nawet pomimo braku weny.

Jak stworzyć rutynę pisarską?

Nie ma jakiejś jednej złotej zasady dotyczącej tego jak taka rutyna ma wyglądać. Ważne jest, by nasz styl pisania był dostosowany do indywidualnych upodobań. To znaczy, że jeśli wolimy pisać rano, zaplanujmy sobie czas na tworzenie w godzinach porannych, a jeśli najlepiej czujemy się wieczorami, wówczas koniec dnia będzie dla nas optymalnym czasem na pisanie. Najlepiej, żeby to zawsze była ta sama pora w ciągu dnia.

Dobrze mieć też określone miejsce, w którym piszemy lub konkretne rytuały, które wprowadzą nas w odpowiedni nastrój. Chodzi o to, by wykształcić pewien nawyk, automatyzm i konsekwentnie się go trzymać.

U mnie, na przykład, wygląda to tak, że wstaję rano, parzę sobie herbatę w specjalnym kubku: „Po prostu napisz to”, siadam na kanapie i odpalam laptopa. Ktoś inny może zapalać sobie świeczkę na czas pisania – dopóki ta świeczka się pali, mózg odbiera sygnał – teraz piszę, na tym się koncentruję.

Dzięki rutynie, niezależnie od weny czy nastroju prace nad książką będą posuwać się do przodu.

Natalia Brożek z kanału na YouTubie „Na Tapet” nagrała kilka bardzo fajnych filmików z cyklu „Rutyny pisarskie” i tam, w każdym z odcinków naśladuje rutynę innego pisarza, np. Stephana Kinga, czy Katarzyny Bondy. Ciekawe jest to, że każdy z pisarzy ma inne zwyczaje. King pisze tylko rano przez kilka godzin, zwykle od 9:00 do około 14:00. Generalnie kieruje się celem: minimum 2 tys. słów / min. 6 stron dziennie. Bardzo ważny jest dla niego porządek w otoczeniu – bałagan go dekoncentruje, czego nie można powiedzieć o ciężkiej muzyce, której słucha podczas pracy twórczej.  

Sekret produktywności Remigiusza Mroza tkwi w tym, że jest człowiekiem niezwykle pracowitym – ma wyznaczone dwa bloki pisarskie w ciągu dnia. Pierwszy w godzinach 9:00 – 14:00, ale jeśli skończy wcześniej, tzn. napisze 10 stron, robi przerwę. Mróz ponownie zasiada do pisania około 19:00 i pracuje do 23:30 (chyba, że napisze wcześniej 5 stron). To oznacza, że Mróz pisze ponad 8 godzin dziennie!

Rutyna Brandona Sansersona jest rutyną pisarską dla nocnych marków. Sanderson również pisze w dwóch blokach. Pierwszy jest między 12:00 a 16:00, a drugi między 22:00 a 3:00 w nocy. Jak widać, tu również czas pisania przekracza 8 godzin na dobę.

Jak rozplanować sobie czas na pisanie, jeśli nie piszemy zawodowo?

Niestety realia są takie, że większość pisarzy, przynajmniej w Polsce, nie żyje z pisania. Rzeczywiście, jeśli wziąć pod uwagę pracę zawodową plus obowiązki rodzinne i czas na odpoczynek, czyli taki totalny relaks/reset, wówczas niewiele czasu i energii pozostaje na pracę twórczą. Myślę, że to, ile tego czasu koniec końców wygospodarujemy, jest kwestią naszych priorytetów. Jeśli pisanie jest faktycznie naszą pasją, jeśli czujemy, że chcemy coś stworzyć, np. napisać książkę, wówczas ta motywacja w naturalny sposób będzie nas popychała do takiej organizacji czasu, by móc to pragnienie zrealizować.

Warto pamiętać o tym, że suma małych rzeczy daje duży efekt. Jeśli przykładowo będziemy pisać godzinę dziennie, codziennie, to w efekcie po roku będziemy mieli za sobą 365 godzin pisania. Jakby to roboczo przełożyć na ilość stron, zakładając, że średnio w tą godzinę piszemy 1 stronę, wtedy po roku mamy napisaną średniej objętości książkę.

Część pisarzy zamiast limitu czasowego określa sobie dzienny limit znaków. Oczywiście jest to indywidualna kwestia. Myślę jednak, że w praktyce średnio się to sprawdza w przypadku osób, które nie są zawodowymi pisarzami i nie dysponują dużą ilością czasu na tworzenie. Bo owszem – zdarzają się lepsze dni, kiedy pisarz osiągnie swój założony limit wyjątkowo szybko, ale też takie, kiedy ślęczy nad tekstem cały dzień, a tych znaków jest wciąż za mało. Moim zdaniem bardziej optymalne jest stworzenie sobie okienka na pisanie w czasie dnia. Takiej złotej godziny, którą poświęcamy wyłącznie pracy twórczej.

Dobrze sprawdza się rozrysowanie sobie doby w postaci dwóch okręgów, które dzielimy na 12 części każdy, co odpowiada 24 godzinom. W ten sposób możemy sobie zwizualizować czas, jakim dysponujemy. Następnie zaznaczamy na tych kołach części dnia, jakie poświęcamy na wykonywanie określonych czynności, np. sen lub pracę. Z tego czasu, który zostaje, możemy następnie wybrać taki fragment, który możemy poświęcić na swoją twórczą pracę. Możemy np. wcześniej wstawać, jeśli lubimy pisać rano albo możemy wygospodarować godzinkę wieczorem. Tak naprawdę nie ma jednej złotej zasady, która będzie działać dla wszystkich. Jedni będą woleli pisać po nocach, gdzieś na stychu odizolowani od świata, a inni będą w stanie tworzyć w tłocznej, gwarnej kawiarni albo podczas gotowania obiadu, w pokoju, w którym przebywa ich rodzina. Są ludzie, którzy piszą w pociągach, podczas podróży do pracy i z pracy.

Jeśli masz ochotę skorzystać z tego narzędzia i lepiej zaplanować swój dzień, zachęcam Cię do pobrania PDF-a z „Kołami czasu”.

Natomiast poniżej znajdziesz wizualny opis tego ćwiczenia:

Zdjęcia pochodzą ze strony unsplash.com.

Dodaj komentarz