Wczytywanie ...

„Droga artysty” Julii Cameron – krótka recenzja

Czy słyszałaś/eś o „Drodze artysty” Julii Cameron? Ach, cóż to za cudowna książka!

W moim odczuciu jest to tytuł wart uwagi każdego twórcy, który zmaga się ze z trudnościami podczas kreatywnej pracy. „Droga artysty” to nie tyle poradnik, a już na pewno nie poradnik pisania, co właśnie pewna symboliczna droga w głąb siebie, do miejsca, z którego wypływa nasza kreatywność/wena. Książka stanowi zapis proponowanego procesu rozwojowego/terapeutycznego, który bardzo pomaga w uwolnieniu się od wewnętrznych blokad, prokrastynacji, strachu przed porażką itp. “Program” Julii Cameron trwa 12 tygodni i porusza wiele życiowych wątków, wpływających na naszą twórczość, takich jak np. relacje z ludźmi, czy stosunek do pieniędzy.

Książka z pewnością wiele osób zniechęci już na samym początku. Fakt, sporo w niej egzaltacji i uduchowienia, ale mi to akurat niespecjalnie przeszkadza. Część fragmentów traktowałam po prostu z przymrużeniem oka. Z „Drogi artysty” wyciągnęłam to, co faktycznie ze mną rezonowało oraz co odpowiadało na moje aktualne potrzeby. Autorka zawarła w książce tyle propozycji ćwiczeń i użytecznych refleksji, że naprawdę jest w czym wybierać.

Na pewnym forum pisarskim spotkałam się z opiniami, że blokada pisarska wynika z lenistwa i jedyną radą na ten stan jest po prostu usiąść i pisać, bez zbędnych ceregieli. Nie wątpię, że znajdą się osoby, u których taki reżim rzeczywiście zadziała, jednak nie u mnie. W moim odczuciu pisanie nie jest zajęciem w stylu obierania ziemniaków, remontowania mieszkania czy kopania rowu. Przychodzą takie chwile, w których nie wystarczy zaopatrzyć się w narzędzia i po prostu działać, mimo szczerych chęci.

Dla mnie ta książka zrobiła bardzo wiele dobrego. Przez kilka lat nic nie napisałam. Kompletnie się zablokowałam, na co miały wpływ trudne okoliczności życiowe. W dużej mierze to właśnie „Droga artysty” w niezwykły, subtelny sposób, pomogła mi wyjść ze swojej skorupki i znów zacząć tworzyć.

Osobiście traktuję pisanie jako proces w pewnym sensie duchowy, mocno angażujący emocjonalnie. Oczywiście nie myślę o tym na co dzień, pracując nad kolejnymi rozdziałami powieści. Identyfikuję to w taki sposób, gdy głębiej się nad tym zastanawiam. Wiem, że nie jestem w tym odczuciu osamotniona, ponieważ spotkałam wielu pisarzy, którzy odbierają swoją twórczość podobnie. Jeśli coś się w nas zablokuje na poziomie myśli lub emocji, o co wcale nie trudno, to bez odpowiedniego podejścia ciężko cokolwiek zdziałać.

Jeśli masz teraz problemy z pisaniem, gdzieś utknęłaś/ąłeś, zachęcam Cię do sięgnięcia po „Drogę artysty”. Gdy podejdziesz do tej książki jak do praktycznych warsztatów, istnieje duża szansa na to, że ten 12-tygodniowy “program” Ci pomoże. Jeśli jednak czujesz, że ta lektura nie przypadnie Ci do gustu (bo rzeczywiście nie jest to „kurs” dla każdego) lub jeśli potrzebujesz indywidualnego wsparcia, skrojonego na Twoją miarę – zapraszam serdecznie na darmową konsultację.

Jeśli czytałaś/eś już książkę Julii Cameron, proszę podziel się wrażeniami w komentarzu.

Więcej treści związanych z “Drogą artysty” znajdziesz w innych artykułach na moim blogu, np. tutaj.

________________________________________________________________________________________

Zapraszam Cię również do zapisu na mój Newsletter, dzięki czemu będziesz otrzymywał/a ode mnie wiadomości, ułatwiające pisarskie życie. Na dobry początek dostaniesz prezent – narzędzie do planowania czasu na pisanie. Link do zapisu na Newsletter znajdziesz tutaj

Dodaj komentarz